Tytuł: Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne
Autor: Mikołaj Grynberg
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne
Rok wydania: 2018
Książka jest zbiorem dwudziestu kilku rozmów z dziećmi ocalałych z Holokaustu. Zbiorem, który czyta się powoli, odkładając co jakiś czas, aby nabrać sił po dużej dawce emocji najcięższego kalibru.
Wiele się mówi o ocalałych, ale niewiele o tym, jak te straszne przejścia wpłynęły na życie ich dzieci, a nawet wnuków.
Mikołaj Grynberg, fotograf i pisarz (autor m.in. Ocalonych wieku XX), z wykształcenia psycholog, w bardzo szczerych, osobistych, często intymnych a nade wszystko trudnych rozmowach przedstawia obraz drugiego pokolenia ocalałych.
Rozmowy z nimi przeprowadzał od kilku lat, odwiedzając swych rozmówców w wielu krajach (m.in. W Izraelu, Francji, Stanach Zjednoczonych, Polsce). Grynberg jest również dzieckiem ocalałych z Holokaustu, a z rozmówcami łączy go to, „że mieliśmy nie istnieć, bo już naszych rodziców miało nie być” i przez to budzi zaufanie rozmówców, którzy odkrywają przed nim swoje najskrytsze uczucia.
Dużo z tych osób zmaga się z problemami natury psychicznej, z nadmiernym smutkiem, irracjonalnym strachem.
Większość ocalonych zataiła swoją wojenną okrutną historię przed dziećmi, nie wspominając ani słowem o tym. Drugiemu pokoleniu brakuje korzeni. Lili z Tel Awiwu (urodzona w 1947 r.) wspomina, że długo myślała, że słowo "dziadek" to zawód lub instytucja, bo rodzice robili wszystko, aby dzieci myślały, że wcześniej nic nie było. Często rodzice ukrywali, że obecna rodzina jest drugą, bo przed wojną już posiadali małżonków i dzieci, którzy zginęli. Dzieci często przypadkiem dowiadywały się o tym, że rodzic jest ofiarą Holokaustu, albo z opowieści innych, czy też, kiedy oni sami opowiadali o sobie innym. Swoje lęki trzymali dla siebie, a one odbijały się na życiu kolejnych pokoleń. Ich życie codzienne było trudne, obarczone często skrajnymi zachowaniami, dla przykładu: oszczędzanie jedzenia, aby starczyło na dłużej albo wmuszanie jedzenia dzieciom („Nie chcesz kolacji? My w Auschwitz...”); nadmierna troska lub zobojętnienie i zostawianie dzieci samym sobie.
Byli też tacy ocalali, którzy korzystali w pełni z drugi raz ofiarowanego im życia, ukrywając przed dziećmi i otoczeniem, że są Żydami, zmieniali swoje żydowskie imiona i nazwiska.
Oczywiście nie wszyscy ukrywali swoją tragiczną przeszłość, byli też tacy, którzy obarczali swe dzieci wspomnieniami, i jak mówi Lea Wolinetz z Nowego Jorku (urodzona w 1948 r.) „Byłam odpowiedzialna za utrzymanie ich przy życiu”, bo jako jedyne dziecko musiała żyć z ich przedwojenną historią z Częstochowy i ciągle czuła się odpowiedzialna za rodziców. Przejęła ich rolę.
Jeden z rozmówców, mieszkający w Tel Awiwie Jossi (urodzony w 1960 r.)wysnuwa radykalny wniosek, że ci, którzy ocaleli „są największym zwycięstwem Hitlera. Gdyby zginęli, to po nich wszystko by się zakończyło, ale Hitler ich wypuścił. Pozwolił im robić dzieci i dalej psuć świat".
Zapraszam do lektury.



