Autor: Przemysław Semczuk
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2020
Forma: e-book (za pośrednictwem Legimi)
W 2007 roku, w tygodniku Newsweek
Przemysław Semczuk opisał historię Eduarda Lubuscha vel Bronisława
Żołnierowicza, SS-mana, który zdał egzamin z człowieczeństwa, pomagając więźniom
(także w ucieczce) w KL Auschwitz. Lubusch był dziadkiem żony autora, a powieść
jest stworzona, jak czytamy
w posłowiu, z wydarzeń zrekonstruowanych na podstawie przekazów rodzinnych i dostępnych dokumentów w sposób prawdopodobny. W Muzeum Auschwitz znajduje się wiele powojennych relacji byłych więźniów, którzy pochlebnie wypowiadali się o dwudziestoletnim SS-manie.
w posłowiu, z wydarzeń zrekonstruowanych na podstawie przekazów rodzinnych i dostępnych dokumentów w sposób prawdopodobny. W Muzeum Auschwitz znajduje się wiele powojennych relacji byłych więźniów, którzy pochlebnie wypowiadali się o dwudziestoletnim SS-manie.
Zaczynając lekturę, należy mieć na uwadze,
że nie jest to literatura obozowa ani stricte literatura faktu. To bardzo dobra powieść będąca fabularną
rekonstrukcją rodzinnej historii, która wciąga od pierwszych stron.
Na pogrzebie matki Katarzyny, młodej
i energicznej bizneswoman, spotyka się kilka osób, a stypa staje się
okazją do rozmów i wylania dawnych rodzinnych żalów. Katalizatorem jest
pojawienie się Małgorzaty, która okazała się przyrodnią siostrą Kasi, o której istnieniu nikt jej wcześniej nie poinformował. Siostry próbują wyjaśnić,
dlaczego ta druga zaraz po urodzeniu została oddana do adopcji. Co, albo strach
przed czym, skłoniło dziadków do tak drastycznego kroku, i czego lub kogo się
obawiali.
Powoli poznajemy motywy ich działania. Pod wpływem emocji zaczyna się wyjawianie prawdy, będącej
jak burza, która dopiero się zaczyna:
"Jest jak cyklon. Powoli nabiera rozpędu, aby wreszcie uderzyć z całą siłą. Zmieść wszystko, co spotka po drodze...".
"Jest jak cyklon. Powoli nabiera rozpędu, aby wreszcie uderzyć z całą siłą. Zmieść wszystko, co spotka po drodze...".
Historia opowiadana przez wuja Stanisława
przenosi czytelnika w czasie, w okres II wojny światowej, do obozu Auschwitz,
ale też w lata 60. ubiegłego wieku. Czytając powieść, na podorędziu
miałam książkę wydaną w 1980r." Oświęcim w oczach SS" ze wspomnieniami
Hoessa, Broada, Kremera, aby doczytać wątki oświęcimskie.
Mylące jest kwalifikowanie tej powieści przez niektóre
portale do gatunku thrillera czy powieści sensacyjnej. "Cyklon" to proza obyczajowa oparta na prawdziwych wydarzeniach, trzymająca w napięciu, poruszająca emocje, nakazującą
się zatrzymać i zastanowić, czy i nasza rodzina nie skrywa tajemnic związanych
z trudną historią naszego kraju, czy jesteśmy pewni, co robili nasi dziadkowie
podczas wojny i w trudnych czasach komunizmu. Czytając, musimy pamiętać, że
wspomnienia z czasem zmieniają barwę, niektóre fragmenty zostają wyolbrzymione,
czasami wręcz nadpisane, a inne zostają gdzieś w kąciku zapomniane. Bardzo
trudno jest zweryfikować prawdziwość wszystkich fragmentów nie mając pełnej
dokumentacji, a Przemysławowi Semczukowi udało się z tych kawałków rodzinnego
domina, złożyć interesującą opowieść rodzinną z wielką historią w tle, podkoloryzowaną nieco jak stary, powojenny
film. Muszę przyznać, że przeczytałam ją z wielkim zainteresowaniem,
bo lubię dwutorowość czasową, interesują mnie rodzinne historie mające wpływ
na kolejne pokolenia.
na kolejne pokolenia.
Polecam, warto przeczytać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz