piątek, 28 sierpnia 2020

„Niedźwiedź i słowik”


 

Tytuł: „Niedźwiedź i słowik”

Autor: Katherine Arden

Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza

Rok wydania: 2020


Dawno, dawno temu będąc jeszcze młodym dziewczęciem, uwielbiałam rosyjskie baśnie i bajki, ale że życie to nie bajka, czas nie stoi w miejscu, dorosłam, a dziecko moje też już dawno pełnoletnie, to i wydawało się, że tego typu książka już nie dla mnie. Pewnego sierpniowego dnia ( albo nocy), dobry domowy skrzat Czytadełko, skusił mnie świetną recenzją Doroty Ch. i pod wpływem chwili kupiłam Trylogię Zimowej Nocy Katherine Arden.

Wziąwszy do ręki „Niedźwiedzia i słowika”, przepadłam w już po przeczytaniu kilku stron. Na dalekiej, średniowiecznej Rusi, gdzie ostra zima trwa wiele miesięcy, a ludzie żyją w równowadze z przyrodą, z pogańskimi bogami i Bogiem, pojawia się mroczny cień nadciągającego zła. Zło pojawia się posiłkowane strachem  fanatycznie nabożnej Anny Iwanownej, macochy Wasilisy, dziewczyny, która ma właściwości pozwalające słyszeć i widzieć rozmaite skrzaty domowe, które opiekują się domostwami.  Skrzaty niewiele oczekują  za swą pomoc, wystarczą ofiary w postaci kawałka chleba i miseczki mleka oraz szacunek. Jednak tej skromnej zapłaty zakazuje Anna. Duszki słabną, a na wioskę zaczynają spadać nieszczęścia. Wasia, dziewczyna bardzo odważna i inteligenta robi wszystko, co w jej mocy, aby chronić rodzinę. Niedawno przybyły pop, krzewiący  wiarę w jednego Boga, straszy ludzi gniewem bożym i napełnia ich lękiem przed nimi samymi. Domowe duszki słabną i nikną z braku wiary i szacunku, a licho w czarnym, głębokim lesie budzi się ze snu...  

Powieść czyta się bardzo dobrze, akcja jest zrównoważona, napięcie rośnie powoli, powodując, że czytelnik czeka na to co nieuniknione.  Łatwo się w niej zatracić czytając o skrzacie Wazile, Domowniku, Leszym, o Rusałce, Wodniku, dobrym Słowiku czy wreszcie o Morozko, groźnym niebieskookim królu zimy.   

No, i ta okładka. Bajeczna i straszna zarazem, magnetyczna, obiecująca dobrą przygodę. Czas spędzony z „Niedźwiedziem i słowikiem” był miłym powrotem do przeszłości. Odmłodniałam duchowo przy niej, czego i Wam życzę.

poniedziałek, 24 sierpnia 2020

"Czereśnie będą dziczeć" Mariola Kruszewska

 

Tytuł: "Czereśnie będą dziczeć"
Autor:  Mariola Kruszewska
Wydawnictwo w Podwórku
Rok wydania: 2017

 


Liczący zaledwie 145 stron zbiór opowiadań "Czereśnie będą dziczeć" pokonuje jakością przekazu niejedno opasłe tomiszcze.
Mariola Kruszewska przedstawia zwykłych ludzi, przesiedleńców ze Wschodu , którzy na "poniemieckiej" ziemi próbują normalnie żyć, ale ciągle czując ducha wypędzonych Niemców, nie mają pewności jutra. Opowiadania, będące z pozoru odrębnymi historiami, łączą ludzie,  których historie przeplatają się ze sobą, a ich poczynania mają ogromny wpływ na los innych.  Mają oni za sobą niewyobrażalne dla nas przeżycia związane z wojną, jak chociażby rzeź wołyńska, wywołująca "sny barwione płomieniami" czy wielomiesięczne transporty na Ziemie Odzyskane. 
Żałuję, że ta piękna proza nie jest szerzej znana, bo język i styl tych opowiadań jest delikatny, piękny, barwny, ale jednocześnie oszczędny, bez nadużywania patetycznych zwrotów i tak naładowany emocjami, że podczas lektury zdarzyło mi się niejednokrotnie uronić łzę czy złapać bezdech ("Zaterkotał automat. Kartofle potoczyły się z fartucha w piach").
 
Warto przeczytać i polecać innym, bo takich perełek literackich w literaturze polskiej nie ma wiele.