środa, 5 lutego 2020

Michelle Cohen Corasanti, Jamal Kanj „Oblubienica morza”





Wydawca: SQN
Przekład: Monika Wiśniewska
Rok wydania: 2018


Sięgając po tę książkę, z góry wiedziałam, że to będzie niezwykle poruszająca i pouczająca lektura, ponieważ już „Drzewo migdałowe” tejże autorki zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie. Autorzy głosami czterech osób przedstawiają historię uczucia na tle wieloletniego konfliktu izraelsko – palestyńskiego. Nietypowa narracja, bo prowadzona naprzemiennie w różnych dziesięcioleciach XX wieku, powoduje, że trudno ją odłożyć.

W 1932 roku Sara – młoda Żydówka i jej ojciec, uciekając z Rosji przed prześladowaniami komunistów, znajdują schronienie w Palestynie. W Rosji jako przedsiębiorcy handlujący ze Wchodem mieli wszystko, w Ziemi Obiecanej nie mają nic i zmuszeni są szukać pomocy u byłego arabskiego kontrahenta Omara Sultana. Sara zostaje opiekunką jego ciężko chorej żony.

Doktor Yuosef, syn Sultana jest zauroczony Sarą, rodzi się niełatwe uczucie, bo przecież różnią ich poglądy, historia, religia a przede wszystkim podziały społeczne. Z tego powodu ich związek z góry skazany jest na niepowodzenie na tle nabierającego rozpędu konfliktu izraelsko - palestyńskiego.

Na początku lat 80. XX w. zdolny nastolatek Ameer, palestyński uchodźca mieszkający w obozie w Libanie, wygrywa konkurs naukowy, który staje się dla niego drogą do innego życia, ale zanim wyjedzie do USA, znajdzie się w centrum masakry podczas izraelskiej inwazji na Liban, dającej początek Pierwszej Wojnie Libańskiej. Autorzy bardzo obrazowo przedstawiają życie w obozie dla uchodźców.

Rebeka, Amerykanka żydowskiego pochodzenie, w połowie lat 90. studiuje w Tel Awiwie, gdzie zaprzyjaźnia się z palestyńskim studentem, przez to poznaje siłę nienawiści Izraelczyków wobec Muzułmanów.

Autorzy – amerykanka Michelle Cohen Corasanti, pochodząca z konserwatywnej żydowskiej rodziny oraz Palestyńczyk Jamal Kanji urodzony w libańskim obozie dla uchodźców, doskonale się przeplatają w swojej opowieści, pokazując obydwie strony konfliktu. Powieść napisana jest dosyć prostym językiem, ale mnie to nie przeszkadza, bo w ten prosty, ale nie banalny sposób ukazują lata konfliktu pomiędzy tymi dwoma narodami i jego tragiczne skutki dla zwykłych, szarych ludzi. Powieść przepełniona jest emocjami, zarówno tymi wywołującymi uśmiech, jak i złość, oburzenie czy niemoc na zło.
Bohaterowie mogą się wydawać chwilami zbyt doskonali, ale mam wrażenie, że to celowy zamysł autorów, aby podkreślić to całe zło spowodowane przez konflikt izraelsko – palestyński.
Pomimo tego wszystkiego, a może dzięki temu miłość do rodziny i do drugiego człowieka stara się być poza wszelakimi podziałami, i daje nadzieję, że człowiek dla człowieka może być dobry i życzliwy.